O rozmowę poprosiliśmy Panią Joannę Prosińską – Giersz, siostrzenicę żony Henryka Witaczka, chrześnicę Stanisławy Witaczek. Wychowała się i dzieciństwo spędziła mieszkając u ich boku w Milanówku i w Warszawie. Jedwab  w rodzinie był zawsze tematem wiodącym i łączącym.

 Honorata Kuraszkiewicz: Pani Joanno, ostatnio spotkałyśmy się na uroczystym odsłonięciu „jedwabnego muralu”, poświęconego Stanisławie i Henrykowi Witaczkom, z okazji  ich 115. i 120. rocznicy urodzin. Towarzyszy Pani naszemu Stowarzyszeniu niemalże od samego początku, podczas Festiwalu Otwarte Ogrody 2015, prezentacji strony Wirtualnego Muzeum Jedwabnictwa oraz otwarcia Jedwabnego Szlaku Milanówka i okolic. To dla naszego Stowarzyszenia duży zaszczyt i przyjemność, że są z nami przedstawiciele rodziny Witaczków i wspomagają w działaniach.

Jak  ocenia Pani  te działania, które mają doprowadzić do powstania stacjonarnego Muzeum i zachowania w pamięci twórców polskiego jedwabnictwa?

Joanna Prosińska – Giersz: Aktywna działalność Stowarzyszenia Muzeum Jedwabnictwa Milanowskiego – wystawy, spotkania, warsztaty, filmy, a ostatnio świetny mural poświęcony Henrykowi i Stanisławie Witaczkom w centrum Milanówka, którego idea i wykonanie nas zachwyciły – pomagają zachować pamięć o ludziach, wartościach materialnych i duchowych wniesionych przez nich w życie miasta i kraju.

H.K.: Jakie przesłanie z ich życia i pracy można przybliżyć dzisiaj młodym ludziom?

J.P-G.: Byli istotną cząstką naszej historii, nadal mogą służyć współczesnym za wzór postaw obywatelskich – pracowitości, rzetelności, inwencji twórczej, oddania sprawom społecznym, ochrony dla prześladowanych i potrzebujących pomocy, z  narażaniem własnego życia i miłości rodzinnej.

H.K.: Wiem, że pisze pani książkę o Witaczkach, proszę o niej trochę opowiedzieć.

J.P-G.: W książce „Zrozumieć Polaków” wydanej w 2001 roku poświęciłam im miejsce i myślałam, że na tym poprzestanę. Jednak cenna aktywność milanowskiej młodzieży w ramach Stowarzyszenia w poszukiwaniach  i dochodzeniu do prawdy o Witaczkach, czasami gorzkiej ze względu na niesłuszne oskarżenia, kary i rozpowszechniane w przeszłości fałszywe opinie, dała mi bodziec do szczegółowego odtworzenia ich losu i pracy, a także losów innych członków naszej rodziny skupionych pod opiekuńczymi skrzydłami Witaczków, wspólnie działających w czasie okupacji niemieckiej i  w powojennej Polsce, których i ja byłam świadkiem.

H.K.:  Skąd czerpie pani materiały do książki? I czego możemy się spodziewać, sensacji, nowości, nieznanych faktów z życia?

J.P-G.: Udało się dotrzeć do wielu nieznanych dotąd dokumentów i zdjęć, stosunkowo niedawno mi udostępnionych, za co jestem wdzięczna ich właścicielowi. Pojawiły się także relacje żyjących świadków zdarzeń. Wszystko to jest niezwykle istotne w pogłębianiu wcześniejszych informacji.

Przyszłych Czytelników proszę o cierpliwość, praca wciąż trwa, ale zmierza ku końcowi. Staram się, by tekst pełen faktów i przytaczanych dokumentów, nie był przeciążony nadmiarem informacji, a zachowane zdjęcia przypomniały wielu czytelnikom ich znajomych czy bliskich.

 H.K.:  Dziękuję za rozmowę i cieszę się, że jest Pani w naszej jedwabnej rodzinie Stowarzyszeniowej. Życzę dużo sił i zdrowia i przyznaję , że z niecierpliwością czekamy na książkę.

J.P-G.: Jesteśmy wdzięczni za wspieranie nas w wydaniu książki i życzymy by Stowarzyszenie mogło ziścić swoje marzenie – znaleźć siedzibę dla stacjonarnego Muzeum Jedwabnictwa.

Wywiad przeprowadziła Honorata Kuraszkiewicz – Prezes Stowarzyszenia Muzeum Jedwabnictwa Milanowskiego

 


Partnerzy